|
Czerwiec 2007
Zorganizowałem w Kamionce warsztaty pt. „Tutaj – ja” dla dzieci i rodziców oraz pokaz filmu „Dzienniki motocyklowe”. Z powodu braku sali impreza odbyła się pod gołym niebem, a film wyświetlaliśmy na... przystanku autobusowym. Warsztat był przede wszystkim okazją do spotkania się, do wspólnego działania; propozycją alternatywnego spędzenia niedzielnego popołudnia w gronie rodziny i sąsiadów. Tematem przewodnim warsztatów były dwie wsie: Kamionka i Pawliki, jako miejsce zamieszkania. Dzieci i dorośli z Kamionki na wielkiej płachcie papieru namalowali wspólny obraz przedstawiający wieś marzeń. Wszyscy dopisywali do obrazu ważne dla siebie słowa. Wieczorem na dwóch zszytych i zawieszonych na przystanku prześcieradłach zamiast ekranu wyświetliliśmy film. Były przemówienia i podziękowania.
Drugie ważne wydarzenie w życiu wsi to zainspirowany przeze mnie udział mieszkańców Kamionki w festynie „Powitanie Lata” w Wiknie. Na imprezę postanowiliśmy przygotować własne stoisko promujące osiągnięcia i walory Kamionki. Mieszkańcy upiekli ciasta, które sprzedawaliśmy w cenie 3-4 złote/szt. Przygotowaliśmy ulotki informujące o stowarzyszeniu „My chcemy”. Nasz stragan prowadzili wszyscy uczestnicy wyjazdu na zmianę, ale najbardziej aktywne w promowaniu swojej wsi okazały się dzieci. Stoisko zdobiły reprodukcje rycin kulinarnych, hasła promocyjne stowarzyszeni oraz fotografie z różnych działań w Kamionce zawieszone na klamerkach i sznurach od bielizny. Wszystkie produkty, które przygotowaliśmy zostały sprzedane. Całkowity nasz przychód wyniósł ok. 120 zł, a po zwrocie kosztów na fundusz stowarzyszenia wpłynęło 60 zł. To pierwsze pieniądze, które stowarzyszenie wypracowało samodzielnie.
Trzecim wydarzeniem, chyba jednym z najważniejszych w roku, było przyznanie przez Fundację Wspomagania Wsi oraz Bank Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych dotacji w maksymalnie przewidzianej wysokości 10.000 złotych na projekt stowarzyszenia „My chcemy” pt. „Suszarnia ziół – budowanie potencjału ekonomicznego Kamionki”. Projekt został stworzony przez członków stowarzyszenia a spisany przeze mnie.
Lipiec 2007
Delegacja z Kamionki odebrała w warszawskiej siedzibie Banku Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych dyplom za uzyskanie grantu na suszarnię. Swoje szczególne zainteresowanie projektem wyraziła redaktor naczelna „Gazety sołeckiej”. O uroczystości napisała także lokalna prasa. W Pawlikach – kilkudziesięcioosobowej wsi wchodzącej w skład sołectwa Kamionka - wielkie święto: otwarcie boiska do gry w piłkę, siatkówkę i placu zabaw. Mieszkańcy od początku do końca zrealizowali tę inwestycję samodzielnie w rekordowym czasie jednego miesiąca, pracując przy nim wspólnie. Zaangażowali też do niego nidzicki magistrat, dom kultury i lokalnych przedsiębiorców. Byli znamienici goście, koncerty i poczęstunek. Ja też tam byłem, miód i wino piłem...
Sierpień 2007
Cały miesiąc upłynął pod znakiem przygotowań do wrześniowych dożynek w Kamionce. Naradzaliśmy się nad planem działań i dzieliliśmy się rolami a pani sołtys załatwiała wszystko co trzeba w mieście. W ramach podziału zadań członkowie stowarzyszenie zebrali od mieszkańców pieniądze na wieniec dożynkowy i pierogi. Zaplanowaliśmy też stoisko i jego wystrój. Zaprosiliśmy w tym celu do współpracy menedżerkę „Gospody Pod Gołębiem” z Nidzicy, która użyczyła nam ozdobne naczynie, suszone kwiaty i zakomponowała wygląd całości.
Wrzesień 2007
Dożynki okazały się sukcesem, który rozsławił Kamionkę. Odbyła się także oficjalna inauguracja działalności we wsi „Garncarskiej Wioski”. Przyjechało bardzo wielu gości z całej Polski. Członkowie stowarzyszenia przy tak ważnej okazji sami przygotowali stoisko dożynkowe (pierwsze w historii wsi). Udekorowali je zniesionymi z całej wsi produktami: owocami, warzywami, roślinami ozdobnymi. Gospodynie z Kamionki przygotowały swoje specjały i same je serwowały gościom: rybę w occie, pasztet z królika, pierogi, smalec domowy, kapłony, różne ciasta. Strzałem w dziesiątkę były ciasteczka lawendowe upieczone wspólnie przez prezesa stowarzyszenia, jego żonę i córkę, która im pomagała. Podczas degustacji stowarzyszenie zorganizowało kwestę, podczas której zbierało pieniądze na suszarnię ziół: udało się zebrać prawie 200 zł. Razem z pierwszą nagrodą za wieniec to 1200 zł przeznaczonych na rozwój wsi. Podczas spotkania, na którym prezes stowarzyszenia dziękował wszystkim za aktywny udział w przygotowaniu dożynek mieszkańcy uradzili, że kwota zostanie przeznaczona na remont figurki w Kamionce. Ma to być symbol współpracy i zgodnego współdziałania – stwierdzili. A poza tym, jak dodawali niektórzy – będzie to okazja do świętowania kolejnego sukcesu i możliwość spotkania się wszystkich, którym zależy na rozwoju wsi. Remont odbędzie się na wiosnę. Odbyło się także spotkanie wszystkich zainteresowanych projektem „Suszarnia ziół”, na którym członkowie stowarzyszenia wyjaśniali, na czym polega pomysł z ziołami i jakie są plany związane z jego realizacją.
Październik 2007 Stowarzyszenie skupiło się na pozyskiwaniu dodatkowych sponsorów do projektu z ziołami. Rozpoczęło negocjacje z lokalnym Herbapolem na przyszłoroczne dostawy uprawianych ziół, a Urząd Miasta podarował mu 1 hektar nieużytków niedaleko Kamionki z przeznaczeniem na ich uprawę. Udało się także zaplanować przyszły kształt suszarni a także wynegocjować bardzo atrakcyjną cenę na sam budynek. W jego budowie wspomoże stowarzyszenie jedna z firm nidzickich. Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Nidzicy zadeklarował swoją szeroką pomoc przy projekcie i zorganizował szkolenie z uprawy ziół, które odbędzie się w grudniu w Działdowie. Ponadto jeden z członków stowarzyszenia wziął udział w szkoleniu nt. produktów regionalnych. We współpracy z księdzem z Kanigowa napisaliśmy projekt na konkurs ogłoszony przez Fundację im. M. Rataja na ochronę dziedzictwa kulturowego. Zaproponowaliśmy Fundacji sfinansowanie wstawienia dwóch par nowych drzwi z zamkami antywłamaniowymi oraz remont stropu. Czekamy na wyniki.
Listopad 2007
Zarząd stowarzyszenia postanowił rozszerzyć formułę działalności i objąć nią okoliczne Kanigowo. We współpracy z Akademią Rozwoju Filantropii zorganizowało w tamtejszej świetlicy warsztaty. Zajęcia poświęcone były pobudzaniu aktywności lokalnej na wsi. Wzięli w nich udział mieszkańcy Kanigowa i Kamionki, w tym sołtysi obu wsi i członkowie stowarzyszenia. W chłodnej i pustej zazwyczaj świetlicy w Kanigowie rozmawiali o sposobach ożywienia życia społecznego swoich miejscowości. Pomagały im w tym Ida Bocian z Szamocina (woj. wielkopolskie) i Marta Białek z Warszawy, które od lat prowadzą warsztaty aktywizacyjne dla mieszkańców wsi w całej Polsce. Same prowadzą stowarzyszenia i wiele potrafią powiedzieć o korzyściach, jakie dla rozwoju małych miejscowości przyniosły dobrze funkcjonujące świetlice.„Świetlica to przede wszystkim miejsce spotkań – mówi Ida – szczególnie dzieci i młodzieży, ale nie tylko Tutaj odbywają się zebrania wiejskie, zajęcia i warsztaty, istnieją kluby; to miejsce zawsze staje się kuźnią nowych pomysłów na rozwój swojej miejscowości.” Pod opieką instruktorek dorośli mieszkańcy Kanigowa i Kamionki planowali, jakie działania mogą zaproponować w swoich miejscowościach. Wspólnie ustalili, że chcieliby otworzyć w świetlicy klub-czytelnię i przenieść do niej punkt biblioteczny, zorganizować – wzorem 300 takich placówek w Polsce – „Klub Malucha”, w którym mamy mogłyby spędzać czas razem ze swoimi dziećmi, zapoczątkować zajęcia świetlicowe dla młodych ludzi, którzy nie mają takich szans na rozwój jak młodzież z miasta. A na sam początek chcą zorganizować zabawę choinkową z jasełkami, na którą zaproszą wszystkich mieszkańców z okolicznych wsi. „Najważniejsze, że ludzie chcą się spotykać i coś zacząć robić. Wiemy już, że razem łatwiej osiągać wspólne cele” – zgodnie stwierdzili po zajęciach sołtysi obu wsi. „Pytanie tylko, czy znajdą się fundusze na funkcjonowanie świetlicy w przyszłym roku?” - martwiła się Barbara Zienkiewicz, jedna z najbardziej aktywnych uczestniczek warsztatów, a wtórował jej prezes Michalski ze stowarzyszenia „My chcemy”. W mieszkańcach jest chęć i zapał. Teraz nie mogą tego zmarnować, muszą udowodnić, że potrafią konsekwentnie realizować zaplanowane działania. Po tym, co zobaczyłam podczas zajęć jestem dobrej myśli” – mówi Marta Białek, która prowadziła warsztaty. |